Nie muszę być geniuszem żeby wiedzieć, że
Nie jestem wzorem do naśladowania
Jak każdy człowiek mam się z czego wyspowiadać
Kto jest bez winy, niech weźmie kamień i pierdolnie się nim w łeb
Niestety tacy nieomylni to powszedni chleb
Znam swoje wady i staram się ich ustrzec
Nie wszystkie oczywiście mogę dostrzec w lustrze
Życie nie sen - to chyba jasne
Ja na jego przebieg patenty mam własne
Nie muszę być geniuszem żeby wiedzieć, że
Po tym wszystkim co się nazbierało trzeba działać dobrze
Dawać innym dobro bezinteresownie
Więc chodź skarbie do mnie, do dania dobra dążę
Że myślę wciąż o jednym? skądże
Jestem młody duchem i Nie muszę być geniuszem
Żeby wiedzieć, że to naturalne żądze
Ty mnie kusisz czy ja kuszę?
Więc nawet jeśli może nie daj Boże, błądzę
Tu chodzi o dobro, bo nam będzie dobrze