Najpierw przyznam się do tego, co z pewnością mnie odróżnia:
- nie lubię tańczyć
- nie lubię zwierząt domowych
- nie cierpię spędzania wolnego czasu typu "browarek przy grillu"
- nie znoszę, gdy kobieta nosi tzw. czółenka (zamiast np. szpilek!)
- nie jestem łysy
- nie mam tatuaży
- nie mam konta na facebook'u.
Czy coś za to znajdzie się na korzyść?
Myślę, że będę w stanie obdarzyć kobietę, z dużym naddatkiem, wszystkim tym co od mężczyzny otrzymać powinna!
A nawet może będę pisał wiersze...
Albo kto wie co jeszcze...