Czy nie jest to ciekawe ile osob na tym swiecie chialoby kochac, byc kochanym, doznac szczescia i satysfakcji swojego zycia, a jak niewielu to osiaga? Ilu poszukuje spelnienia sie w oczach innej osoby ufajac, ze zostanie przez nia zrozumiana i zaakceptowana takim jakim jest. Jak czesto myslimy, ze to juz To, Ten, Ta a z czasem okazuje sie, ze nie i poraz kolejny czujemy sie zawiedzeni? Ile razy obiecywałes/łas Sobie, ze juz tego samego bledu nie popelnisz? Czy Ci sie to udało? Niby wszyscy dazymy do tego samego, mowimy o tym samym a jednoczesnie jestesmy tak rozni od siebie, patrzac na swiat przez pryzmat wlasnego zycia, ktory w duzej mierze wyznacza nasze oczekiwania, dazenia i czesto ogranicza to co tak naprawde moglibysmy osiagnac lub doswiadczyc.
Moze wielu z Was uzna to za banalne ale kiedy nareszcie nauczylam sie kochac SIEBIE..nie biorac tego za cos co czesto blednie uwazane jest za tzw. egocentrycznosc ..to naprawde zrozumialam jak jest to wazne aby potrafic kochac innego czlowieka. Nareszcie uswiadomilam sobie jakimi jestesmy egoistami mierzac nasze wlasne szczescie miloscia innych do nas i tym samym probujac uzaleznic ich od swojej milosci do nich. Ta strona " Polskie Serca" mowi juz chyba sama za siebie. Moze kiedys zapragniecie odkryc inne mozliwosci dla siebie i swojego zwiazku ?? ..Aaaaaa moze nadal bedziecie powielac to co juz doswiadczyliscie nie raz w swoim zyciu ??..hmm..co takiego?? Czy znacie "Cztery Fazy Zwiazku" ?
Zdobywanie
Podroz Poslubna :)
Musze sie trzymac tej osoby
Musze sie pozbyc tej osoby
Ile razy do tej pory byles/bylas osoba ktora sie pozbywala a ile razy osoba, ktorej sie pozbyto ??
Czego nie robisz, czego myslisz ze nie mozesz zrobic, co tak naprawde moglbys/moglabys zrobic i jezeli bys to zrobil/zrobila to zmieniloby sie Twoje zycie ?
Hmm?..jakby bylo zeby kobiety staly sie tym wszystkim czego pragna mezczyzni a mezczyzni stali sie tym wszystkim czego pragna kobiety bez zatracania w tym siebie, lecz swiadomosci tego, ze zawsze maja wybor?? Jak czesto wstydzimy sie powiedziec o tym czego tak naprawde chcemy ? Jakby to wygladalo ??? Jakby wszystko co dzisiaj uwazasz za niemozliwe bylo tak naprawde absolutnie mozliwe, tylko to ze juz gdzies zalozyles/las sobie ze jest to niemozliwe ogranicza Twoje mozliwosci doswiadczenia czegos zupelnie innego ? Ilu z Was tak naprawde odwazyloby sie na to ??
Kazdemu z Was kto mnie tutaj odwidzil, tym ktorzy jeszcze nie odwiedzili :) i tym, ktorzy nigdy nie odwiedza... z całego serca zycze znalezienia Swojego Szczescia !!!
LIFE SHOULD NOT BE LIVED, IT SHOULD BE CELEBRATED !
Od dawna jak tylko moge siegnac pamiecia ja rowniez marzyłam o lepszym zyciu. Poszukiwalam, obserwowalam, pytalam sie roznych osob, przegladalam "madre" ksiazki, medytowalam, sluchalam wypowiedzi wielu slynnych filozofow zycia itd.. Probowalam w tym wszystkim znalezc swoje miejsce, bo pomimo mojego POZYTYWNEGO nastawienia do zycia, tego ze mieszkalam w pieknym slonecznym zakatku swiata, mialam ciekawa prace, wspanialego partnera, wielu przyjaciol to nadal czesto przechodzilam chwilowe zalamania,niezadowolenie ze swojego wygladu, obawy przed popelnieniem jakiegos nastepnego bledu i strach przed tak szybko przemijajacym i czesto nie do konca wykorzystanym tak jak bym chiala czasem.
Czesto tez zastanawialo mnie, DLACZEGO; wokolo tylu zaganianych, w ciaglym stresie, obolalych, skloconych ze soba ze swiatem, uzaleznionych od czegos ludzi, tak niewielu zadowolonych z zycia, a jezeli juz to czesto na chwile z jakiegos powodu, slub, wakacje, nowa chata, nowy kochanek, kochanka, samochod, pralka.. . zatanawialo mnie ..DLACZEGO to nie tylko ja ale i wiekszosc ludzi nie czuje pelnej satysfakcji z zycia, radosci dnia codziennego.
Probowalam czesto zrozumiec ludzi i wierzylam, ze moje POZYTYWNE nastawienie do swiata mi w tym pomoze. A wiec sluchalam ich narzekan, radzilam, pocieszalam, narzekalam razem z nimi i czesto czułam sie zrezygnowana, gdyz nie widac bylo konca tego. Czesto przewijaly mi sie mysli w glowie; o tym co zrobilam w swoim zyciu, co powinnam byla zrobic, czego nie powinnam zrobic a czego jeszcze nie zrobilam itd. itp. Mowiac ogolnie czulam jakas niepewnosc czy kiedykolwiek tak naprawde odczuje radosc i satysfakcje z tego zycia, chociaz jak juz wczesniej wspominalam to z zewnatrz wszystko wygladalo calkiem ladnie.
Czy Tobie tez marzylo sie kiedys szczesliwe, lepsze zycie? Co stoi nam na przeszkodzie ? ..hmm? Moze zyjemy wedlug wpojonych w nas zasad - zaprogramowanego "Matrix" systemu ktory, patrzac wstecz, nie dzialal naszym ojcom, matkom, stryjenkom, wujkom, pradziadkom. Czy ktos z was moze juz kiedys zwrocil na to uwage, ale nadal nie widzi innych opcji ? Ilu z was powiedzialo sobie " Moje zycie bedzie wygladalo inaczej niz ich!" Czy udalo Ci sie to osiagnac a jezeli tak to czy jestes szczesliwy/wa w miejscu, w ktorym jestes?...hmm? Jak czesto dokonujemy wyborow w zyciu nie czujac, ze mamy inne wyjscie ? Jak czesto czujemy sie tym sfrustrowani? Jak czesto ukrywamy nasze niezadowolenie? Czy kiedykolwiek ktos z was kładac sie spac, pragna zeby juz nigdy sie nie obudzic? Czy wiecie, ze w oparciu o dane statystyczne przeprowadzone przez "WHO", co 40 sek. jakas osoba odbiera sobie zycie.
Czy czułes/łas sie zawsze troche innym ale czesto to ukrywales/łas, zeby Cie inni zaakceptowali, nie krytykowali i dali swiety spokoj? Ile swojego zycia spedziles/łas na spelnianiu oczekiwan wszystkich innych wokolo siebie, oprocz swoich wlasnych? Ile razy zastanawiałes/łas sie nad - CO JA TUTAJ TAK NAPRAWDE ROBIE? O CO TUTAJ CHODZI ? A jezeli nigdy sie nad tym nie zatanawiales/łas - moze to wlasnie teraz to zrobisz, albo i nie ?
Kiedy poraz kolejny rozpadl sie moj, jak wczesniej myslalam wspanialy zwiazek zaczelam jeszcze bardziej zastanawiac sie nad sensem istotnosci zycia. Prawde mowiac mialam juz dosyc ciaglych wzlotow i upadkow. Bylam juz tym wszystkim tak zmeczona, ze czasami nawet mi nie chcialo juz sie zyc.
Ostatnia iskierka nadziei wiedzialam, ze musi byc z tego jakies wyjscie i ze ja to znajde. Wiedzialam, ze jak tego nie zrobie to dalsze zycie nie bedzie niczym innym jak tylko garscia ciaglych marzen. Nie wiedzialam jak to zrobie ale obiecalam sobie, ze za wszelka cene znajde to co pozwoli, abym mogla tego dokonac.
Postanowilam ze polece na kurs nauczyciela yogi do Kalifornii z mysla, ze tam poznam cos lub kogos ciekawego, z mysla ze nowe miejce, otoczenie pozwoli mi zapomniec o starym i otworzy na nowe. Chcialam zmienic cos w swoim zyciu i bylam gotowa na wszystko.
Ta zmiana przyszla, ale napewno nie tak jak sobie to wyobrazalam. Nie byl to moj wyjazd, nastepny mezczyzna ani nowe otoczenie...hmm? Pewnego dnia zadzwonila moja znajoma i zaprosila mnie na cos co nazywa sie Access-Bars.Powiedziala mi, ze w najgorszym wypadku poczuje sie jak po relaksujacym masazu a w najlepszym wypadku zmieni sie moje cale zycie. Pomyslalam, ze to interesujacy zbieg okolicznosci. Bylam ciekawa co to moze byc, gdyz probowalam roznych metod, ale o tym nigdy jeszcze nie slyszalam. Z regoly bylam otwarta na nowosci a w tym wypadku co tak naprawde mialam do starcenia?
Spotkalysmy sie. Juz podczas seansu poczulam gleboka ulge i kompletnie sie wyciszylam. Wyszlam od niej totalnie spokojna, jakas pewniejsza siebie. Wiedzialam, ze wszystko juz bedzie OK w moim zyciu. Bylo to bardzo dziwne a zarazem ekscytujace uczucie.
Od tego czasu minelo juz ponad 7 lat.Ta inwestycja w siebie okazala sie najlepsza inwestycja jakiej do tej pory dokonalam i dzisiaj moge szczerze powiedziec, ze moje cale zycie sie odmienilo na lepsze. Warsztaty Access Consciousness, daly mi nieprawdopodobnie prosty sposob na wyeliminowanie rzeczy, ktore wczesniej nie dawaly mi spokoju i otworzyly drzwi do zycia, ktore zawsze czulam, ze istnialo tylko nie wiedzialam czy tak naprawde bylo mozliwe aby sie moglo ono spelnic. Teraz juz wiem ze jest to mozliwe i wiem, ze nawet NIEMOZLIWE JEST MOZLIWE w doslownym slowa tego znaczeniu!!
Nie mam juz wzlotow i upadkow, nie meczy mnie przeszlosc, nie lekam sie przyszlosci, nie wzmagam sie z dniem codziennym, nie waham sie swoich krokow, nie draznia mnie rzeczy, ktore kiedys znosilam raczej z trudnoscia i pozbylam duzo innych problemow, ktorych juz nawet nie pamietam :-). Na nowo wstapila we mnie radosc zycia- CZUJE I WIEM ZE ZYJE.
Tutaj zakoncze, gdyz trudniej jest tak naprawde pisac o radosci niz o smutku. Mam nadzieje, ze ktokolwiek odwiedzi moja strone i cierpliwie jak TY do konca to przeczyta, moze na nowo rozzarzy sie w nim /niej tlaca sie jeszcze gdzies iskra nadzieji, ze w ich zyciu tez moze byc jeszcze lepiej, ciekawiej, weselej, jeszcze jeszcze jeszcze jeszcze :) bardziej nieograniczenie szczesliwiej. Jezeli masz ochote dowiedziec sie wiecej lub podzielic sie wlasnymi spostrzezeniami to daj mi znac.
pozdrawiam cieplutko
ZLOTADAMA
All of life comes to me with ease joy and glory !!!!
"Access Consciousness", "Energy Transformation", niekonwencjonalna medycyna, aromaterapia, kosmetologia, podroze (wrzesien/pazdziernik bede w Belgii i Polsce) , jazda konna, yoga, film Czy widziales/ widzialas "What the bleep do we know"? albo " Conscious Horse Conscious Rider"....a moja ulubiona ksiazka to " Sex is not a four letter word but relationship often times is "
Odkrywanie tego co jeszcze nie zostalo odkryte....hmm?