Nadchodzi moment w zyciu kiedy nie mamy ochoty ani sil na pogon za dorabianiem sie,dzieci usamodzielniaja sie ,malzenstwo sie miedzy czasie po prostu rozpada i nikt nie potrafi albo nie chce powiedziec dlaczego.My zostajemy z boku samotni i niepotrzebni nikomu z malym okruszkiem nadziei ,ze moze zycie ma jeszcze dla nas odrobine uczucia i bliskosci drugiej osoby;bo tak naprawde to chyba tylko to sie liczy.
Nie marze o pieknym z bajki krolewiczu marze o mezczyznie o czulym obliczu chce by w jego oczach me odbicie bylo a na jego widok,serce mocniej bilo Dniem zmeczone calym gdy zamkne swe oczy chce by mnie ramieniem swym czulym otoczyl a gdy slonce wstanie znowu gdzies o swicie bedzie rowniez przy mnie,to dopiero zycie By w chwilach radosci i smutku srogiego pozostal mym wsparciem,ja wsparciem dla niego Wszystko sie zbyt czesto konczy na marzeniu no a nasze zycie pozostaje w cieniu I w cieniu pszeslosci i rzeczywistosci ja mam wciaz nadzieje,ze w zyciu mym zagosci odrobine szczescia i wiary w czlowieka bo tak nieustannieczas wciaz nam w dal ucieka.